Numerem jeden na mojej liście rzeczy do kupienia była paleta Urban Decay - NAKED 2. W swojej małej "kolekcji" posiadam już paletę NAKED 3, uwielbiam ją i używam codziennie. NAKED 2 ma zdecydowanie bardziej jesienne i zimowe kolory w porównaniu z NAKED 3, która idealnie sprawdza się latem. Zapłaciłam za nią £37.
Kolejnym zakupem, ale tym razem nie planowanym jest tusz do rzęs od Benefit - they're Real! mascara. Nie jestem "przywiązana" do żadnego tuszu i bardzo często je zmieniam przez co nie posiadam żadnego tuszu, który kosztowałby więcej niż 20 zł. Postanowiłam kupić tusz od Benefit, bo słyszałam o nim wiele dobrych opinii. Mam nadzieję, że mi się sprawdzi i będę mogła go uznać że "mój" tusz. Zapłaciłam £16.
Jadąc do Wielkiej Brytanii bardzo chciałam kupić kosmetyki z Soap&Glory. Udało mi się kupić body wash oraz body scrub z serii Sugar Crush. Mają one cytrusowy, ale bardzo słodki zapach. Nie mogę się doczekać, aż ich użyje. Body wash kosztował £6, a scrub £8.
Będąc przy półce Soap&Glory postanowiłam jeszcze kupić krem do rąk - Hand Food. Miałam okazję go już używać i mimo swojej gęstej konsystencji bardzo dobrze się rozprowadza, wchłania się bardzo szybko, pozostawia ręce gładkie i nawilżone, a do tego pachnie nieziemsko. Kosztował £5.
Ostatnie dwie rzeczy, które dorzucam do tego haul'u to dwie kosmetyczki kupione w Primarku. Duża kosztowała £5, a mała £3.